0
Opublikowano 17 września 2017 w Portal komputerowy » Wiadomości » Internet » Czemu służą blokady regionalne w Internecie?
 
 

Czemu służą blokady regionalne w Internecie?



Teoretycznie każdej firmie powinno zależeć, aby jej produkty i usługi były jak najszerzej dostępne. Im większa dostępność, tym większy zysk. Jednak w świecie licencji, praw autorskich i sprzedaży praw do emisji jest zupełnie na odwrót. Okazuje się, że bardziej opłaca się wykluczyć pewne kraje i uniemożliwić (lub ograniczyć) na ich terenie dostęp do danych treści. Paradoksalnie w danym kraju mogą być całe rzesze osób gotowych zapłacić np. za dostęp do telewizji na żądanie (VoD), a i tak firmie oferującej tę usługę bardziej finansowo opłaca się uniemożliwienie im tego dostępu. Dlaczego tak się dzieje?

Jak działa ograniczenie dostępu do treści?

Czasem odwiedzając jakąś stronę internetową można nieoczekiwanie natknąć się na komunikat mówiący, że dany materiał (wideo, książka, tekst, zawartość witryny www, muzyka) jest niedostępny w tym kraju. Bywa to frustrujące, ponieważ trudno zrozumieć dlaczego pewne treści są dostępne dla np. Anglików, a dla Polaków już nie.

Tego typu geograficzne ograniczenie dostępu bywa nazywane „blokadą regionalną”. Polega ona na tym, że na terenie danego kraju lub np. kontynentu, dane treści nie zostaną wyświetlone. Ewentualnie użytkownik będzie miał dostęp tylko do części oferty.

Wiele osób zastanawia się, w jaki sposób dana strona internetowa ma informację o tym, w jakim miejscu znajduje się dany komputer (lub smartphone). Odpowiedź jest prosta – umożliwia to interpretacja adresu IP, który jest przypisany każdemu urządzeniu funkcjonującemu w Internecie. Przykładowo komputer znajdujący się na terenie Stanów Zjednoczonych uzyska pełny dostęp do danej usługi. Natomiast urządzenie w Polsce otrzyma jedynie informację o niedostępności usługi w kraju. Określanie lokalizacji na podstawie adresu IP użytkownika nazywane jest geolokalizacją.

Jako ciekawostkę można dodać, że tego typu blokady są kwestią wykraczająca poza rzeczywistość wirtualną. Dotyczą także wkładów z tuszem do drukarek niektórych firm, a także płyt DVD (np. płyta przeznaczona dla Stanów Zjednoczonych nie zadziała w Europie).

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Powstaje pytanie o powód, dla którego pewne treści są dostępne w jednym państwie, a w innym już nie. Po pierwsze różnicowanie dostępności produktu ze względu na położenie geograficzne to doskonały interes. Dzięki temu firmy mogą wielokrotnie sprzedawać prawa do emisji danych treści, za każdym razem od nowa negocjując finansowe warunki tego przedsięwzięcia. W końcu na jednych rynkach można zarobić więcej, a na innych zdecydowanie mniej. Gdyby firmy ustaliły jedną cenę dla wszystkich – byłby to dla nich mało elastyczne i opłacalne.

Z drugiej strony na terenie każdego kraju panują odmienne warunki prawne (konieczność konsultowania brzmienia zapisu licencji), czasem trudno jest uzyskać wyłączność na emisję lub udostępnianie danych materiałów, w oczekiwany przez firmy sposób. Może się zdarzyć, że inny podmiot już wcześniej wykupił licencję na dany utwór i ma własny pomysł na jej zagospodarowanie.

Kontrowersje dookoła blokad regionalnych

Obecnie gorącą kwestią jest to, czy omijając blokady regionalne za pomocą narzędzi pozorujących lokalizację, łamane jest prawo. Kwestia ta jest kontrowersyjna. Z pewnością takie postępowanie nie narusza praw autorskich lub majątkowych. Prawo nie daje możliwości określenia obszaru na którym dana usługa lub produkt mogą być rozprzestrzenianie, a na jakim nie. Informacja zabraniająca korzystania z danych treści na określonym obszarze, zapisywana jest w umowach licencyjnych. Rodzi to jednak szereg dalszych sprzeczności i paradoksów.

Zakup przez (przykładowo) Nowojorczyka dostępu do (znowu przykładowo) telewizji VoD jednej z największych firm oferującej tego typu usługi, umożliwia wyświetlanie pełnej oferty tylko na terenie Stanów Zjednoczonych. Gdy Nowojorczyk uda się w podróż do Kanady, Meksyku, Polski lub w inne miejsce, sytuacja zmieni się diametralnie. Nagle usługa stanie się niedostępna lub zostanie znacznie ograniczona. W takim wypadku osoby spędzające np. wakacje poza granicami kraju nie są w stanie korzystać z usługi, za którą zapłaciły.

W efekcie Unia Europejska wymusiła na firmach wprowadzenie dokonywania „roamingu” dla usługi, której subskrybent znajdzie się (np. na wakacjach, w podróży służbowej) na obszarze objętym blokadą regionalną. Jest to korzystny zapis dla tych osób, które zamieszkują kraje uprzywilejowane pod względem dostępu do danych treści. W innym wypadku „roaming” nie daje możliwości korzystania z usług, które są niedostępne na terenie ich rodzimego kraju.

Czy da się ominąć blokadę regionalną?

Jedyną możliwością ominięcia blokady regionalnej jest przekonanie usługodawcy, że dany komputer znajduje się w obrębie innego niż w rzeczywistości kraju. Skoro do określania położenia użytkownika jest używany adres IP, wystarczy jego zamiana na adres IP serwera znajdującego się na terenie uprzywilejowanego państwa. Służą do tego serwery proxy, które sprawią, że podłączone urządzenie zostanie zidentyfikowane jako leżące na terenie pożądanego państwa. Innym popularnym rozwiązaniem są połączenia VPN. Wszystkie te zabiegi służą do tego, aby klient uzyskał dostęp do danej usługi i mógł za nią… zapłacić.

Spis treści: Czemu służą blokady regionalne w Internecie?

[Głosów:2    Średnia:1/5]

makensis
 
Od 2006 roku Redaktor Naczelny oraz Administrator Tweaks.pl Autor dwóch książek o systemach operacyjnych, szeregu publikacji i porad odnośnie użytkowania komputera. Absolwent Wydziału Elektroniki. Z zamiłowania informatyk, pozycjoner i podróżnik.